Biblia · religia · wiara

007. Wskazówki dla Noego oraz co mówił Jezus o dobrych uczynkach podczas „Kazania na górze”.

Rdz 6, 9–7, 5

Akcja wydaje się być prosta: Jahwe postanawia zgładzić wszystko na świecie za pomocą potopu, a jedynymi ocalałymi mają być członkowie rodziny Noego oraz wybrane przez niego zwierzęta. Mamy więc plan na pierwsze boskie ludobójstwo. Przyczyną była „nieprawość” jaka wypełniła świat. Dość mętne to tłumaczenie, brzmi nieco jak wyznanie psychopaty o tym, że głosy mu kazały zabijać. Bez wnikania w szczegóły. Oczywiście w takich sytuacjach zastanawiam się też, jak to jest z legendarnym „planem boskim”, bo jeżeli jest, to unicestwienie całego życia na ziemi jedynie z powodu takiego, że było ono częścią jego planu, jest cokolwiek ekscentryczne i w wypadku pospolitego współczesnego psychopaty spotkałoby się z gniewem społecznym i żądaniem najsurowszej kary dla sprawcy morderstwa. Od strony etycznej już lepiej by wyglądało, gdyby Bóg nie miał pojęcia, co zrobią stworzeni przez niego ludzie, czyli ani nie miał planu, ani wiedzy. Do tej pory zresztą Biblia niczego o planie nie wspomniała. Byłaby to jakaś okoliczność łagodząca, choć wkurzyć się tak na czyjąś „niegodziwość”, by zgładzić całe rodziny – w tym niemowlęta, do tego jeszcze zwierzęta…. To przypomina raczej zachowanie człowieka, który mordując wrogów, nie oszczędza rodziny, nawet dzieci, by nie doszło do zemsty. Czyli znów mamy do czynienia z tekstem, który wygląda jakby był stworzony ręką człowieka o dość niskiej moralności.

Techniczne szczegóły ocalenia, czyli wymiary arki (300 łokci długości na 50 łokci szerokości i 30 łokci wysokości) nie dają szans na uratowanie po parze każdego gatunku zwierząt, ale realizm nigdy nie był mocną stroną boskich interwencji. Pismo nie byłoby Pismem, gdyby wszystko się tam zgadzało. Werset 19 rozdziału 6 Księgi Rodzaju mówi o parze z każdego zwierzęcia (coś takiego jak systematyka w Biblii jest często domyślna, więc nie wiem, czy ma na myśli po parze z gatunku, czy z innego taksonu). Jednak już wersety 3-4 następnego rozdziału tej samej księgi mówią, by Noe wziął po 7 samców i samic ze wszystkich zwierząt czystych oraz tylko po 2 sztuki (samca i samicę) zwierząt nieczystych. No i po siedem samców i samic z ptactwa. Gdzie to wszystko miało się pomieścić, to nie wiem, ale wiem, że autor miał niewielkie pojęcie o ilości gatunków zamieszkujących Ziemię. I zdecydowanie nie zwracał uwagi na liczby. Raz podawał takie, innym razem inne, niczym propagandzista próbujący wprowadzić chaos.

Przebieg potopu w następnym odcinku.

Mt 5, 13-16

Z Nowego testamentu mam dziś w planie bardzo krótki fragment „Kazania na górze”. Mianowicie „Dobre czyny”. Jezus mówi „Wy jesteście solą ziemi, a jeśli sól utraci swój smak, czym go przywrócić?” Nie wiem do kogo konkretnie tyczy się ta sól: czy tych, co go w danej chwili słuchają, czy Żydów, jako narodu wybranego, a może wszystkich ludzi. Zdecydowanie jednak przez smak soli próbuje zobrazować jakąś szczególną cechę grupy, którą ma na myśli. Do głowy przychodzi mi zdolność odróżnienia dobrego od złego, czyli sumienie, bo chwilę potem dobre uczynki przyrównuje do światła świecy, które trzeba eksponować. Z punktu widzenia etyki, tak właśnie byłoby zdrowo: własnym nagłośnionym przykładem uczyć innych, n.p. swoje dzieci. Chętnie bym temu przyklasnął, zwłaszcza że mam w pamięci tak często wałkowane „mądrości” moich katolickich było – nie było przodków (w tym rodziców), którzy strasznie się oburzali, gdy się czymś próbowałem pochwalić. Może wreszcie od kogoś bym się dowiedział, jaka jest oficjalna wykładnia kościołów chrześcijańskich: Czy powinienem się chwalić dobrymi czynami, czy dokonywać ich „w ciszy i pokorze, pozostawiając jedynie Bogu do oceny”. Cudzysłów z prostego powodu, jako ateista nie wierzę w żadnego Boga (dla przypomnienia).